
To fakt, że dziewczyn uprawiających windsurfing czy kitesurfing jest zdecydowanie mniej niż mężczyzn. Powodem tego może być to, iż o sportach z deska krąży opinia, że są bardzo urazowe, ekstremalne i niebezpieczne. Oczywiście, na desce można nieźle zaszaleć, ale to, co robimy z deską zależy jedynie od nas. Tak samo jak nie musimy, jeżdżąc na rolkach, wykonywać skomplikowanych skoków i ewolucji, tak samo jest w przypadku windsurfingu.
Można po prostu szukać fal i płynąć razem z nimi, samo to daje niesamowite wrażenia, niepotrzebne są ekstremalne ewolucje. Jeśli jednak dziewczyny maja ochotę na spróbowanie jakichś trików, nic nie stoi na przeszkodzie. Najważniejsze, jak w każdym sporcie, jest odpowiednie przygotowanie, czyli technika i zabezpieczenie ciała przed ewentualnymi urazami.
Kobiety zniechęca często do windsurfingu masa sprzętu, który wydaje im się często dość ciężki do trzymania, mam na myśli maszty windsurfingowe, kajty, żagle i deski same w sobie. Kobiety boją się, że musza być bardzo silne, aby moc zapanować nad takimi akcesoriami płynąc na wzburzonej fali. Nic bardziej mylnego, także w tym przypadku, najważniejsza jest technika.
Również nie trzeba się martwic o nabranie, tzw. męskiej sylwetki wskutek surfowania. Mięśnie rozwijają się, kształtują, ale na pewno nie w typowo męski sposób. Większość kobiet uprawiających surfing jest szczupła, z tego względu, ze windsurfing jest sportem kształtującym cała sylwetkę, nie rozwija jednej części ciała przesadnie w stosunku do innych, jak np. tenis ramiona.